admin 0Comment

W Polsce brakuje 50 tys.  programistów 

Programista najlepiej wynagradzanym zawodem!

Każdy, kto śledzi informacje dotyczące zawodu programisty, napotkał niejeden artykuł z takimi lub podobnymi tytułami. Najciekawsze jest to, że ogólnie rzecz biorąc nie są one fałszywe.

Z ekonomicznego punktu widzenia sytuacja przedstawiona za pomocą tych dwóch cytatów nie powinna istnieć długo. Przecież, skoro dany zawód jest bardzo dobrze opłacany to rynkowo podaż programistów powinna prędzej czy później wypełnić zapotrzebowanie. Co sprawia więc, że stan ten (a jest on właściwy nie tylko dla naszego kraju ale co najmniej dla całej cywilizacji zachodniej) utrzymuje się od relatywnie długiego czasu? Czy cytaty te są prawdziwe tylko częściowo, lub może wcale? Czy jednak istnieje jakiś inny powód takiej sytuacji? I, w końcu, co oznacza to dla mnie i dla innych, coraz liczniejszych, wannabie-developerów?

Myślę, że A. D. 2016 nie jest przesadą stwierdzenie, że świat postawiony jest na kodzie. Rozwój elektroniki oraz sieci w ostatnich dwóch dekadach sprawił, że nigdy jeszcze życie człowieka nie było tak wygodne jak jest dzisiaj, a dynamika rozwoju tych gałęzi wcale się nie zmniejsza. Ta dynamika właśnie może w dużej części wpływać na utrzymywanie się tej ekonomicznej zagadki niewystarczającej ilości programistów – ot, po prostu, zapotrzebowanie na kod rośnie szybciej niż dzisiejsze uczelnie (oraz coraz liczniejsze boot campy, powstające w wyniku tego problemu) są w stanie wyprodukować pracowników zdolnych go napisać.

Konsekwencją tego zjawiska jestem po części i ja, i być może ty, czytelniku, zaintrygowany coraz liczniej pojawiającymi sie na programistycznych forach postami o tytułach  „jak szybko zostać informatykiem i zarabiać 15k miesięcznie???!!!oneone”.

Chciałbym tym tekstem osiągnąć dwie rzeczy: wyjaśnić co jest motywacją do rozpoczęcia mojego projektu oraz pomóc zorientować się innym osobom czy na pewno chcieliby spróbować tego samego.

Wróćmy jednak jeszcze na chwilę do naszych cytatów. Research jaki zrobiłem przy okazji tematu programowania pozwala mi zwrócić uwagę na kilka kwestii i nieco odczarować informacje w nich zawarte. Po kolei:

 

W Polsce brakuje 50 tys. programistów

Co jest prawdą?

Niezaprzeczalnie, taka dysproporcja na rynku istnieje. Mniejsza o liczby, czy mówimy tutaj o -nastu czy ponad stu tysiącach programistów, mniejsza nawet o miejsce, ponieważ podobna sytuacja występuje na Zachodzie.

Co jest fałszem?

Najmuję się i nie zajmowałem nigdy HRem, nie znam rynku od wewnątrz ale zaryzykuję stwierdzenie, że tak naprawdę brakuje doświadczonych programistów. Takie wrażenie odnoszę, przeglądając m. in. oferty pracy dla developerów. Dodatkowo,  sądzę też, że programistów , owszem, brakuje, ale nie wszędzie. Królują, oczywiście, większe miasta, na czele z Warszawą. Jeśli miałbym bezkrytycznie ufać opiniom w internetach, musiałbym odradzać znajomym programistom publiczne wyjawienie swojego zawodu ponieważ na terenie stolicy groziłoby to rozerwaniem ich na kawałki przez tłum HRowców, walczących o zatrudnienie go. Dobrze sytuacja wygląda także w Piękne Mieście Wrocławiu, Krakowie czy Poznaniu. Nieco gorzej, ale nadal nieźle, w mniejszych ośrodkach takich jak np. Białystok. Ale jeśli jesteś z niewielkiej mieściny, z której bliżej do Narnii niż do jakiegokolwiek większego miasta w Polsce, chęć pracy jako programista == konieczność emigracji. Tak, wiem, że jest opcja pracy zdalnej, ale zarezerwowana jest ona raczej dla późniejszego etapu kariery.

 

Programista najlepiej wynagradzanym zawodem!

Co jest prawdą?

Tak, w tym zawodzie można zarobić całkiem satysfakcjonującą (jak na polskie realia) sumę.  Pojawiające się to tu, to tam w internetach 15k/m-c nie są mitem i jak najbardziej są to stawki osiągalne. Na Zachodzie oczywiście stawki te sięgają wyżej.

Co jest fałszem?

Pojawiające się to tu, to tam w internetach 15k/m-c nie są mitem i jak najbardziej są to stawki osiągalne, ale dla doświadczonych programistów. I nie mam tu na myśli przepracowanego roku jako junior dev w firmie Janusz i  s-ka. Ok, nawet początkowa stawka dla wannabie-developera  będzie najczęściej wyższa niż minimum krajowe ale nie oszukujmy się, coraz to pojawiające się informacje o 6 tysiącach na start możemy włożyć między bajki. Solidnie pięciocyfrowa stawka jest pochodną co najmniej kilku lat zdobywania konkretnego doświadczenia, ciągłego rozwoju i bycia na bieżąco w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości branży. Mógłbym wymienić co najmniej kilka zawodów, w których analogiczna sytuacja jest możliwa do osiągnięcia w porównywalnym czasie.

No dobrze, a jak to wszystko ma się do mnie oraz do innych osób, które być może przywiała tutaj ta sama chęć zmierzenia się z programistycznym rynkiem pracy? Powyższe informacje mogą sugerować, że wcale nie będzie tak wesoło jeśli chodzi o stawianie pierwszych kroków na rynku pracy, czy więc na pewno jest to coś dla mnie? Jak to mogę określić? Sprawa jest dość prosta, otóż, koniec końcem, wszystko sprowadza się do dwóch rzeczy: celu i środków.

Jaki jest mój cel?

Proste! Zdobyć pracę jako programista! Ale czy na pewno? To jeszcze nie cel sam w sobie, musimy  sięgnąć głębiej – co może być motywacją do osiągnięcia tego celu.

15k/m-c ?

Cóż, dla mnie nie – gdyby była to jedyna, czy nawet główna motywacja, zostałbym przy tym co wykonywałem jeszcze niedawno a, co dawało mi tyle lub często więcej.

A jeżeli jest to twoją motywacją, czytelniku, to wiedz, że najprawdopodobniej nie będzie ona wystarczająca.  Co więc jest moją motywacją?

Chęć robienia czegoś co już wiem, że sprawia mi frajdę, zmusza do ciągłego rozwijania się oraz jest wyzwaniem intelektualnym.

Nie wiem czy ten stan utrzyma się zawsze. Nie sądzę nawet, że musi to być jakaś absolutna, pochłaniająca mnie pasja. Ale dobrze by było gdyby to, co robię przez osiem godzin dziennie było chociaż fajne, nie?

Czy mam odpowiednie środki?

Predyspozycje

Nie, nie chodzi mi tutaj o kolejne wszechobecne w internetach pytanie pt. „Czy muszę być dobry z matematyki???”. Na te chwilę wydaje mi się, że wystarczy jeśli matematyka nie jest moim naturalnym wrogiem. Dużo ważniejsze są tutaj predyspozycje do analitycznego myślenia. Sądzę, że najlepiej określić je obserwując jak radzimy sobie z problemami. Czy potrafimy podejść do ich rozwiązania metodycznie, podzielić je na mniejsze elementy i po kolei je eliminować? A wracając do naszej sytuacji, czy potrafimy tak zaplanować własną edukację, by miała ona sens i zaprowadziła nas tam, gdzie chcemy dotrzeć?

Motywację

W tym momencie każdy mój programistyczny krok do przodu wydaje się być wyzwaniem a wartość WTF/min jest ciągle dość wysoka. Często spędzam długi czas na rozgryzieniu problemu, po czym łapię się za głowię z myślą „To było TAKIE oczywiste?!”. Popełniane często te same, pomniejsze błędy są irytujące. Sięgnięcie do przodu i dostrzeżenie ogromu wiedzy koniecznej do wchłonięcia  bywa przytłaczające. Bywają też oczywiście dni, kiedy po późnym powrocie zmęczony umysł informuje, że „no way! Tego dnia to my nic nie podziałamy, ja wysiadam!”. No i spoko, czasem muszą się pojawić. Rzecz w tym, żeby generalnie nie zgubić w tym wszystkim owej motywacji, czasem faktycznie odpuścić, a czasem zagryźć zęby, powiedzieć sobie „chociaż pół godzinki” i wkręcić się tak bardzo, by siedzieć do późnej nocy.

Nie rzucaj od razu pracy, nie wysyłaj dziewczyny/żony z dzieckiem do jej mamy na sześć miesięcy, tylko poobwąchuj się z programowaniem przez kilka miesięcy obok innych swoich codziennych obowiązków i zobacz czy zwyczajnie nie stracisz motywacji po tym czasie.

Czas/pieniądze

Nieprzypadkowo wymieniam je razem. Przecież pieniądz to ostatecznie nic innego jak miara naszego wolnego czasu, prawda? Pracując, sprzedajemy swój wolny czas za daną sumę, za którą potem możemy kupić czyjś czas poświęcony na wyprodukowanie dóbr dla nas lub też na wykonanie dla nas jakiejś usługi.

Nauka programowania to cholernie czasochłonne zajęcie. Na początku wszystko co robisz, robisz straszliwie powoli, co chwile zerkając do tutoriali, dokumentacji czy na stackoverflow. Często czytanie o jednym elemencie powoduje, że musisz za chwilę zapoznać się z informacjami o kilku kolejnych.

Nie nauczysz się programować w miesiąc, czy dwa, poświęcając godzinkę-dwie codziennie. To zajmie czas. Dużo czasu. Dodatkowo będzie naprawdę wymagające intelektualnie. Wiem doskonale jak wielka jest różnica w efektywności nauki czy też samego pisania kodu, kiedy robimy to rano, po właściwie przespanej nocy a kiedy robimy to po trzynastu godzinach w pracy. Wiem też jak dużego skupienia się wymaga tego rodzaju nauka. Wątpię w naprawdę efektywną naukę jeśli miałbym robić to po pracy, a dodatkowo mając na przykład małe dziecko w domu, którym przynajmniej po części musiałbym się opiekować.  Widzę, że dopiero rezygnacja z pracy i poświęcenie kilku miesięcy na programowanie pozwoli mi nabrać właściwego tempa i rytmu mojej nauki, a to przecież kosztuje czas/pieniądze.

***

Wyszło chyba trochę zniechęcająco, co? Nie o to mi chodziło. Nie jest też tak, że na każdej z płaszczyzn musi być super, bo inaczej nici z tego, nie. Ale zanim zainwestujesz swój czas i wysiłek w naukę programowania, jesteś winny sobie chociaż szczerą rozmowę z samym sobą, w której zastanowisz się nad wszystkimi rzeczami, o których pisałem wyżej i zadasz sobie pytanie: czy to ma sens?

Powodzenia, mam szczerą nadzieję, że ma.

Dodaj komentarz