admin 2Comment

Dziś luźniej. Wybrałem się na konferencję „Wrocław 2.0.17, czyli miasto w czasach rewolucji IT”, organizowaną przez Gazetę Wyborczą w budynku Wydziału Prawa i Administracji mojej Alma Mater –  Uniwersytetu Wrocławskiego. Napiszę kilka słów na temat tego krótkiego (całość zamknęła się między godzinami 10.00 a 14.00) wydarzenia. Składało się ono z kilku krótkich wystąpień oraz dwóch paneli dyskusyjnych a całości towarzyszyły też oczywiście stanowiska branżowych firm i kilka atrakcji, przygotowanych przez organizatorów (m. in. pokaz i możliwość skorzystania z VR, zaoferowane przez Nokię). Więcej hard data na temat wydarzenia możecie uzyskać pod tym linkiem, ja tylko krótko opiszę ogólne wrażenie, jakie wywarła na mnie konferencja, a dokładniej – występujący na niej prelegenci.

 

 

Konferencję rozpoczęło wystąpienie Pani Joanny Dudziak, które w zasadzie można by podsumować w jednym zdaniu: „Pracownicy IT mają się bardzo dobrze, jednak, jeśli chcesz być najlepszy, musisz pracować nad swoimi social skills”. Wystąpienie otwierające nie było więc przesadnie wypełnione treścią (być może jednak byłoby inaczej gdyby nie konieczność skrócenia jego czasu z godziny do dwudziestu minut, co zaznaczyli prowadzący) i przyznam, że w jego trakcie zacząłem zastanawiać się, dla kogo jest ta konferencja – teoretycznie dla osób z branży, jednak wystąpienie wydawało się być skierowane do, skądinąd dominujących wśród publiczności, studentów i osób nieznających realiów IT (tak przynajmniej rozumuję na podstawie wypowiedzi prelegentki, która m. in. tłumaczyła czym jest „pakiet relokacyjny” i inne benefity możliwe do uzyskania przez osoby aplikujące na stanowiska programistyczne). Pani Joanna, jak sama przyznaje, nie jest związana z branżą IT zawodowo, jest natomiast m. in. „mówcą profesjonalnym” i tutaj mała uwaga – sam nie jestem ideałem, jeśli chodzi o unikanie lapsusów językowych (czego dowodem jest ich obecność w tekstach na blogu, nieraz zauważana i wskazywana mi przez Was – dzięki!) jednak wydaje mi się, że osoba, która, jak rozumiem, zarabia na chleb mówiąc, nie powinna popełniać tak podstawowych błędów jak używanie określenie „wyłanczam” zamiast „wyłączam”. Z rzeczy wartych zapamiętania – dowiedziałem się, że Szczecin także od jakiegoś czasu bardzo dynamicznie rozwija się, jako jeden z ośrodków w Polsce, związanych z branżą IT.

 

Dalsza część konferencji to dwa wystąpienia indywidualne oraz dwa panele, w których brały udział osoby ściśle związane z firmami branżowymi, działającymi m. in. we Wrocławiu (po szczegóły raz jeszcze odsyłam do linku). Całość prowadzona była (całkiem sprawnie) przez dziennikarza Gazety Wyborczej, Michała Karbowiaka. Wymienię kilka kwestii, na które zwróciłem uwagę słuchając prelegentów i osoby biorące udział w panelach.

 

Zainteresowała mnie informacja o tym, jak bardzo dynamicznie urósł (nawet jak realia rynku programistycznego) we Wrocławiu sektor usług IT, będącym jednym z trzech elementów podziału branży na software-hardware-usługi IT właśnie.

 

Ciekawie zaczęło się robić też w trakcie pierwszego panelu z udziałem szóstki gości, podczas którego zadane zostało pytanie na ile Wrocław może być rozpatrywany jako polska Dolina Krzemowa? Tylko Krzysztof Hrabowski, CEO RST Software Masters, nie zgodził się na takie postrzeganie Wrocławia w tym momencie i zgadzam się z tym zdaniem. Zwrócił on uwagę na to, że Wrocław nie wyróżnia się jeśli chodzi o liczby i statystyki spośród innych polskich ośrodków branży, takich jak Warszawa, Kraków czy Poznań a także, co najważniejsze, nie posiada nadreprezentacji produktów innowacyjnych, które to właśnie wydają się być tym, co decyduje o unikalności oryginalnej Silicon Valley. Podczas rozmowy zwrócono też uwagę na niski udział startupów na wrocławskim rynku programistycznym, wynoszącym, o ile dobrze pamiętam, siedem procent.

 

Podczas swojego wystąpienia Ewa Kaucz, związana z Agencją Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej, informowała o działaniach miasta, wychodzącego naprzeciw branży a także podawała informacje o dynamice rozwoju IT oraz informatycznej edukacji – zwróciłem uwagę na informację o Wrocławiu, jako jednym z niewielu miast posiadających dodatnie saldo migracji oraz na fakt, że w ciągu ostatnich lat utrzymana została liczb studentów informatyki i pokrewnych dziedzin, mimo generalnego spadku liczby studentów w mieście o około dwadzieścia procent, co związane jest z niżem demograficznym.

 

Podczas drugiego panelu padły pytania m. in. o długoterminowy wzrost wynagrodzeń w sektorze IT – wśród osób wypowiadających się panowało przekonanie, że nie jest to wielki problem (w kontekście utraty konkurencyjności Wrocławia, jako ośrodka migracji firm zagranicznych) tak długo, jak lokalna branża będzie zajmować się coraz bardziej skomplikowanymi zadaniami. Ciekawa była też informacja, że zagraniczne firmy rozważają outsourcing (nearshoring) jeśli oznacza to redukcję kosztów o dwadzieścia lub więcej procent i w tym kontekście wydaje się, że moment, w którym Wrocław przestanie być konkurencyjny, jest jeszcze momentem odległym. Równie ciekawym zagadnieniem (zwłaszcza z perspektywy takich wannabe-developers jak m. in. ja) było to, na ile branża potrzebuje „techników” IT. Tutaj pojawiały się zarówno refleksje wartościowe jak i te zupełnie chybione – stwierdzenie, że programowania nie da się nauczyć poza edukacją uczelnianą w momencie gdy to dzieje się już od dłuższego czasu i jest coraz powszechniejsze. Miała miejsce też rozmowa o udziale Sztucznej Inteligencji w branży programistycznej. Ten temat akurat w pewnym momencie rozmył się lekko, ponieważ rozmawiano głównie o wpływie rozwoju AI na rynek pracy, jako taki, a mam wrażenie, że pierwotnym tematem było na ile AI może w najbliższej przyszłości zmienić konkretny, informatyczny rynek pracy. Rozmówcy celnie zauważyli, że rozwój rynku AI czy Machine Learning też wtórnie zdynamizuje branżę i nawet jeśli z czasem wywróci rynek pracy do góry nogami, to programiści są ostatnimi osobami, które powinny się o to martwić.

 

Podsumowując, rozmówcy wywarli ogólne dobre wrażenie, chociaż momentami wydaje mi się, że zbyt ‚produktowo’ podchodzili do swojej obecności na konferencji a całość mogłaby być nieco dogłębniejsza, co jednak może wynikać z tego, jak krótkie było to spotkanie. Nie ukrywam, że jestem wielkim fanem Pięknego Miasta Wrocław i chciałbym w nim rozpocząć moją pracę w branży, dlatego bardzo chętnie posłuchałem i posłucham w przyszłości, jak wygląda moje miasto w kontekście (mam nadzieję, że niedługo również mojej) branży IT.

 

 

 

2 thoughts on “Wrocław 2.0.17, czyli miasto w czasach rewolucji IT

  1. Nawet nie wiedziałem o tej konferencji, a uczę się we Wrocławiu. Dobrze, że poratowałeś dość szczegółową i jednocześnie spójną relacją ;D
    PS: W sekcji „O mnie” napisałeś, że skaczesz z wysokich budynków bez spadochronu, chodzi o wingsuit, jakieś akrobacje czy coś innego? (z ciekawości pytam, bo robi wrażenie ;])

    1. admin napisał(a):

      Cześć!
      No i widzisz, ja z kolei mogłem pomyśleć i chociażby wrzucić dzień wcześniej informację na fanpage, że taka konferencja się odzywa, może dzięki temu więcej osób by się wybrało. Sam dowiedziałem się o niej na krótko przed i w sumie przypadkowo, może informacja o niej nie była wystarczająco rozpowszechniona.
      A co do skoków to zerknij tam jeszcze raz bo ten krótki opis jest jednocześnie linkiem do filmu na YT. Film przedstawia jeden z eventów, w których brałem udział i myślę, ze po jego obejrzeniu wszystko już będzie jasne 😉

Dodaj komentarz